|
Tradycja wywodzi nazwę wioski od słowa "cerkiew", którym do
późnego średniowiecza określano każdy kościół. Osadę, w
której od dawien dawna znajdował się kościół nazwano więc
Cerekwią. Jak w wielu imionach własnych zachowała się też tu
staropolska wymowa: "cerekiew". Na terenie Polski
miejscowości o tej nazwie można znaleźć więcej. Cerekwica,
Cerekwia, Cerkiewnik... Także w Czechach jest Horní Cerekev,
Dolní Cerekev i Nová Cerekev.
W odniesieniu do naszej wsi nazwa Cerekiew
pojawia się po raz pierwszy w roku 1410. Jan Długosz pisze o
wsi Czerkyew
(L. B. Długosz). Wcześniej - to jest w roku 1326, 1379, 1400
i 1404 - na rachunkach świętopietrza, Cerekiew występuje pod
nazwą “Sanctus Laurentius”, a więc św. Wawrzyniec (Kiryk, s.
54, 55, 56). Ten święty do dziś jest tytułem miejscowego
kościoła.
Cerekiew stanowiła własność szlachecką i
przez dzieje była w posiadaniu różnych rodzin.
Pod koniec XIV wieku posiadali ją Poraici (Rózyce) i w 1473
roku odsprzedali ją Melsztyńskim wraz z polem w
Cząsławicach. Od 1507 roku wieś należała do Stanisława
Kmity, który kupił ją od Jana Melsztyńskiego. W 1515 nabyta
została przez Rafała Ocieskiego herbu Jastrzębiec. Przez
ponad sto lat pozostawała w rękach tej rodziny, a następnie
drogą koligacji przeszła w posiadanie Tarnowskich. Później
wsią wraz z kluczem cerekiewskim władają Zamojscy. Klucz
tworzą Cerekiew, Bessów, Bieńkowice, Cząsławice i Wrzępia.
Po 1730 Cerekiew przejęli Tęgoborscy. Na przełomie VIII i
XIX wieku Cerekiew stała się własnością Goczałkowskich.
Majątek jednak podupadł i około roku 1830 stał się
własnością Niemca barona Eichthala przebywającego stale w
Wiedniu. W jego imieniu na miejscu gospodarował niejaki
Bernard Woll, który tym się wsławił, że prowadząc gorzelnię
na Rabisku, rozpił się wraz z żoną i dziećmi. W 1860 r
właściciel sprzedał Cerekiew wraz
z Bessowemi Cząsławicami Wojciechowi Grabczyńskiemu za 105
000 złotych reńskich. Kiedy ten
w roku 1879 umarł, Michalina Grabczyńska, wdowa po
dziedzicu, spłaciła pozostałych spadkobierców i majątek
wydzierżawiła. Po jej bezpotomnej śmierci w 1887 r. do
spadku zgłosiło się 40 chętnych. Wszystkich ich spłacił
Sylwester Jaciewicz. Zmarł jednak po dwu latach oddawszy w
1896 majątek dalekiej krewnej Marii Jaciewiczowej i
Konstantemu Wierzbieńcowi. Ten był gospodarzem nieudolnym i
alkoholikiem, więc nękany przez konkurencję i wykorzystywany
przez kolejnych trzech dzierżawców, zdegradował majątek w
taki sposób, że zmuszony był sprzedać go żydowskiej spółce
na parcelację. Ziemię i zabudowania dworskie kupili
wzbogaceni za granicą chłopi (Liber M. P.C, 1866).
Dwór stał, prawdopodobnie frontem na wschód,
między drogą a Rabą, na łagodnym pagórku. Od strony
południowej miał boczne wejście. Otoczony rzędami topoli
posiadał podwójny wyniosły dach, na którego rogach
zamocowano blaszane chorągiewki. Wysoki ganek wsparty na
ośmiu filarach krył drewniane ławki . Na jego tympanonie
widniał herb wyrzeźbiony w drewnie. Pośrodku dziedzińca
rosły trzy wielkie lipy dając cień kamiennym ławkom. Dalej
stał na malowanym słupie gołębnik, a w końcu zabudowania
gospodarskie. W tyle za dworem urządzono wielki ogród a
całość otoczona była parkanem malowanym na zielono. Tuż za
ogrodem płynęła Raba a po drugiej stronie widać było wśród
lip i jałowców modrzewiowy kościółek. Na południe od dworu
były dwa stawy rybne, teraz zasypane. Jeden większy tuż przy
drodze, drugi mniejszy przy Rabie.
„Obszerną sień dworską ogrzewał jesienią i zimą ogień na
wielkim kominie. Na ścianach wisiały rogi i łby grubego
zwierza. W sali dworu porozwieszane były portrety przodków
"w zbrojach i fierezyjach, z obliczami wyrazistymi, o
surowym spojrzeniu i zawiesistym wąsie. Matrony zaś w
ubraniach i fryzurach." (Goczałkowski, 1862) W tym
właśnie dworze powstały słowa znanej kolędy "Jakaż to
gwiazda świeci na wschodzie". Autorką ich była Julia
Goczałkowska - żona Wojciecha i dziedziczka Cerekwi. Dzisiaj
śladem po zabudowaniach dworskich są cegły znajdowane na
polu.
Czworaki znajdowały się między dworem a
kościołem. Długi budynek ustawiony szczytem do drogi wejście
miał przez werandę. Zawierał mieszkania po obu stronach
korytarza z oknami wychodzącymi na północ i południe. Do
dziś ludzie wspominają, że wnętrza miał pięknie malowane.
Domy wiejskie były drewniane, budowane na zrąb. Wszystkie
stały frontem na południe.
Od południa miały też wejście (czasem dwa). Składały się z
dwu lub trzech pomieszczeń. Przykryte najczęściej
dwuspadowym dachem z przyczółkami na częściach szczytowych.
Od strony północnej miały zwykle przybudowaną tzw. "zogać" -
długie wąskie pomieszczenie wzdłuż całej tylnej ściany
(często jeszcze ścian bocznych - co widać na zdjęciu obok).
Zogać przykryta była skośną, przedłużoną połacią dachu.
Służyła za schowek na narzędzia, sprzęty gospodarskie i
drewno.
W izbie, na centralnej belce stropowej, oprócz daty budowy,
rzeźbiono sześciolistną rozetkę - pogański znak słońca.
Plan wsi oparty jest na schemacie wsi wielodrożnej,
gdzie, w odległości 130 metrów, równolegle do drogi głównej
przebiegającej z północy na południe, wytyczono od strony
zachodniej ulicę, łączącą się z nią przy pomocy dwóch
uliczek prostopadłych. Plan wsi ma w związku z tym
założeniem kształt zbliżony do trapezu, ponieważ północna
uliczka biegnie skośnie: z północnego wschodu na południowy
zachód. Ten sam plan ma Bessów i Łany. W Bessowie jednak
środek wsi wolny jest od zabudowy tworząc tzw. "błonie". W
Cerekwi i Łanach powierzchnię zamkniętą ulicami zajmują domy
i działki rolne. Przy drodze głównej znajdowały się
wszystkie ważniejsze budynki wiejskie. Od południa
poczynając Cerekiew otwierał dwór. Za nim stały czworaki,
dalej kościółek.
Za kościółkiem był domek organisty. Dalej stała szkoła, a do
1866 roku - karczma a dalej, już za północną pierzeją,
miejsce miał szpital dla ubogich. Dziś została po nim nazwa
"Dziadowizna"
i przydrożny krzyż. Prawie wszystkie budynki w jednej osi,
po lewej stronie drogi.
Szkoły. W 1596 kronikarz pisze o istnieniu szkoły
parafialnej. W 1884 szkoła mieściła się
w starym budynku organistowskim. W 1886, na miejscu gdzie 20
lat wcześniej spłonęła karczma, stanęła nowa szkoła. Była
drewniana, pobudowana za 3000 złotych węgierskich (Liber M.
P.C, 1866). Zburzono ją dopiero w 90-tych latach XX w. Dziś
w tym miejscu jest parking. W szkole parafialnej pracował
ksiądz i organista. Organista uczył za marną zapłatą: 40
centów od dziecka. Wątpliwości kronikarza budził poziom
nauczania w szkółce we Wrzępi, ponieważ już w XIX wieku
wygrywali przetarg na usługi oświatowe najtańsi, a nie
najlepsi nauczyciele. W 1961 roku ks. Jan Złotnicki sprzedał
grunt plebański Komitetowi Szkolnemu pod budowę nowej
szkoły. Powstała ona w 1966 roku w ramach planu 1000-latek.
W roku 1977 zlikwidowano ją i dziesięć lat budynek stał
pusty. W 1987 utworzono tu Specjalny Ośrodek
Szkolno-Wychowawczy dla dzieci niepełnosprawnych
intelektualnie. Obecnie znowu został zlikwidowany.
Karczmy. W drugiej połowie XIX wieku istniało w Parafii
Cerekiew 11 karczm. Jak pisze kronikarz: “szynków pełnych
gorzałki, araku i kropli palących. O budowę i utrzymanie
takowych, starano się wszelkimi siłami, aby ich było jak
najwięcej, aby lud ciemny i nieoświecony, pił a pił i
marnotrawieniem swojej pracy dochodów z propinacyji
dostarczał" (Liber M. P.C, 1866). Najważniejsza z
nich stała przy samym kościele, naprzeciw plebani. Kiedy
spłonęła 31 sierpnia 1866 o trzeciej w nocy, proboszcz nie
krył satysfakcji. Cóż, kiedy natychmiast (w listopadzie)
postawiono nową, ale już
w stosowniejszym miejscu, w lesie na Rabisku. Dziś jest to
miejsce naprzeciw sklepu w Bessowie. Karczma w Cząsławicach
paliła się sześciokrotnie i za każdym razem była
odbudowywana (Liber M. P.C, 1866). Znane jest też
usytuowanie trzeciej karczmy: zaraz za mostem na Gróbce przy
wjeździe do Wrzępi. Dziś w Cerekwi nie ma ani jednej
gospody.
Czas Rabacji Galicyjskiej przeszedł w Cerekwi dość łagodnie.
Nikt ze szlachty, ani "surdutowych" nie zginął we wsi,
ponieważ obywatelstwo zawczasu schroniło się w mieście.
Doszło jedynie do rabunków w Bieńkowicach i we Wrzępi, dokąd
przybyli rabusie ze Strzelec Wielkich (Liber M. P.C, 1866).
W obronie cerekiewskiego dworu stanęli podobno miejscowi
chłopi, którzy z widłami i kosami zastąpili drogę bandzie
rabusiów. Powodem tego kroku był niewątpliwie szacunek jakim
cieszył się miejscowy dziedzic i staranie jakie miał o
miejscową ludność. Zginął jednak w Jasiennej, zamordowany
przez chłopów, ojciec późniejszego dziedzica Cerekwi
Wojciecha Grabczyńskiego, Jan Grabczyński dziedzic
Jasiennej. W opracowaniu “Rok 1846 w Galicji" można
przeczytać: „Proboszcz Parafii Korzenna do Konsystorza
Biskupiego w Tarnowie: Zaświadczam, że kościół w Korzenny
przez wcielonych parafian Korzenny czasu rewolucji i
zaburzeń został nienaruszony i niesprofanowany. Co dotyczy
ludzi z parafii Korzenna, są następujący (...) z Korzenny:
Paweł Jop z Byczyny, Jan Bęc, Jan Kożuch, Franciszek Kępa,
Franciszek Zając, którzy w Jasiennej zabili Pana Jana
Grabczyńskiego. Józef Mikesch, proboszcz. Dan. Korzenna,
dnia 17 kwietnia 1846”.
(Sieradzki, 1958)
Znane są więc nawet nazwiska chłopów, którzy przecięli piłą
Jana Grabczyńskiego i dokładna data. Fakt ten odnotowany
jest w księgach metrykalnych kościoła w Lipnicy Wielkiej pod
datą 23.II.1846. Zginęli też dwaj bracia szwagra Wojciecha
Grabczyńskiego Bolesława Jaxy Rożena - powstańca
listopadowego. Włodzimierz - dziedzic Burzynia i Artur
zamordowani przez chłopów. Cudem uniknął śmierci najmłodszy
syn Jana Grabczyńskiego Józef. Wojciech Grabczyński mieszkał
już w tym czasie w Tarnowie i był adwokatem (Sypek, 1999).
Czas to był okrutny. Za głowę szlachcica starosta tarnowski
Brandl płacił początkowo 10 złotych reńskich, żeby później -
na skutek dużej "podaży" - obniżyć cenę do pięciu (Liber M.
P.C, 1866).
Bajdów: Nad brzegiem Gróbki, z dala od innych siedzib,
pomiędzy Cerekwią a Wrzępią, leżą dwa gospodarstwa chłopskie
- Bajdów. Tradycja wiąże powstanie Bajdowa z rokiem 1846.
Dziedzic Wrzępi przed chłopską bandą nie zdążył uciec.
Zaufany parobek o nazwisku Bajda zakopał go w gnoju. Kiedy
ustały niepokoje, szlachcic chcąc zrewanżować się za
ocalenie, pozwolił wybrać owemu Bajdzie kawał gruntu na
założenie własnego gospodarstwa. Parobek wskazał na teren
nad rzeczką, która w tym czasie była rybna, osiedlił się tam
i gospodarował.
Powodzie: nawiedzały Cerekiew często. Kronika odnotowuje
powodzie w latach: 1813, 1834, 1867, 1871, 1872, 1876, 1884,
1931, 1934, 1971 (Liber M. P.C, 1866). Ostatnia powódź w
1997 nie zagroziła wiosce. Wały przeciwpowodziowe przy Rabie
budowano od 1905 do wybuchu I wojny światowej.
Pożary: W 1647 roku Węgrzy i Kozacy spalili plebanię (być
może zniszczeniu uległ w tym samym czasie poprzedni
kościół). W drugiej połowie XVIII w. zgorzał szpital dla
ubogich podpalony podobno umyślnie przez jakiegoś dziada. W
1866 r. pożar karczmy w Cerekwi. W 1871 r. pożar karczmy w
Cząsławicach. Rok 1875 – na skutek nieostrożności służącej
spalił się młyn dworski stojący przy Gróbce (Liber M. P.C,
1866). Przed drugą wojną światową dwor ,a raczej
pozostałości po nim po odejściu państwa, także padły pastwą
ognia. Kobiety wiejskie, korzystając z pieca dworskiego do
wypieku chleba, zaprószyły ogień. Zapaliły się wióry z
warsztatu stolarskiego, który tam w tym czasie funkcjonował.
W 1993 spalił się kiosk “Ruchu” w centrum wsi.
Zarazy: 1847 – głód i tyfus zebrał wielkie żniwo (skutek
zamętu poprzedniego roku), 1849 i 1873 – cholera (zmarło
dziewięć osób), 1918 – “hiszpanka”. Prawdziwą jednak plagą
dziesiątkującą wieś w dziewiętnastym stuleciu był koklusz,
lub jakaś inna choroba objawiająca się kaszlem (Liber M.
P.C, 1866). |